Polacy coraz częściej robią zakupy z kalkulatorem w dłoni - dosłownie i w przenośni.
Zamiast polegać na jednej promocji, składają koszyk z kilku sklepów, by uzyskać jak najniższy paragon.
Jak wynika z najnowszych obserwacji rynku, ta strategia może przynieść spore oszczędności, ale wymaga zmiany myślenia.
Jeszcze kilka lat temu codzienne sprawunki były rutynową czynnością - wchodziło się do najbliższego sklepu, brało to, co trzeba, i płaciło.