Koniec tanich zakupów? Morgan Stanley ostrzega przed podwyżkami

Spis treści
Analitycy jednego z największych banków inwestycyjnych świata ostrzegają, że trzy najpopularniejsze sieci handlowe w Polsce są przewartościowane. Dla klientów oznacza to jedno: nadchodzą podwyżki, które odczują przy kasie.
Dino, Biedronka i Żabka z niższymi ratingami. Co to znaczy dla twojego portfela?
Analitycy Morgan Stanley – prestiżowego banku z Wall Street – drastycznie obniżyli wyceny trzech gigantów polskiego handlu: Dino, Jeronimo Martins (właściciel Biedronki) oraz Żabki. W raporcie opublikowanym 9 lipca 2026 roku bank prognozuje głębokie cięcia marż w tych sieciach. Dla przeciętnego kupującego przekłada się to na jeden scenariusz: sieci będą zmuszone podnosić ceny, by utrzymać rentowność. Im wyższe koszty operacyjne (energia, logistyka, płace), tym szybciej wzrost cen odbije się na codziennych zakupach. Eksperci nie pozostawiają złudzeń – presja na marże będzie rosła, a klienci zapłacą różnicę.

Sieci handlowe w pułapce. Dlaczego Morgan Stanley mówi o „głębokich cięciach”?
Powody są złożone. Polski rynek handlowy jest jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie – sieci od lat walczą o klienta ceną, co ściska ich marże. Do tego dochodzi wzrost kosztów pracy po podwyżce płacy minimalnej oraz drożejąca energia. Analitycy Morgan Stanley uznali, że dotychczasowe wyceny Dino, Biedronki i Żabki były zbyt optymistyczne. W raporcie czytamy, że inwestorzy giełdowi i menedżerowie sieci handlowych błędnie oceniają sytuację
. Bank obniżył swoje rekomendacje dla tych spółek, co w praktyce oznacza sygnał dla funduszy inwestycyjnych: sprzedawaj akcje. Dla klientów sklepów nie jest to jednak tylko sucha informacja giełdowa. To sygnał, że sieci będą szukały oszczędności tam, gdzie do tej pory ich nie szukały – czyli w twoim koszyku zakupowym.
Biedronka, Dino i Żabka – który sklep zdrożeje najbardziej?
Nie ma oficjalnych list produktów, które podrożeją. Analitycy są zgodni, że cięcia marż dotkną wszystkich kategorii. Tradycyjnie w takich sytuacjach sieci najpierw podnoszą ceny produktów markowych (chemia, słodycze, napoje), potem przetworzonej żywności, a na końcu artykułów świeżych. Eksperci radzą, by w najbliższych tygodniach zwracać baczną uwagę na ceny podstawowych produktów: masła, mleka, pieczywa i mięsa – to one są barometrem rzeczywistego wzrostu kosztów zakupów. Szczególnie narażone są małe sklepy, które nie mają siły negocjacyjnej gigantów – mogą podnieść ceny szybciej, by przetrwać.
Co zrobić, by przepłacać mniej w obliczu nadchodzących podwyżek?
- Śledź promocje z głową – sieci będą kusić rabatami na wybrane produkty, by ukryć podwyżki na innych. Porównuj ceny za kilogram/litr, a nie za opakowanie.
- Kupuj artykuły sezonowe – owoce i warzywa z polskich upraw są teraz najtańsze. To chwilowa, ale realna oszczędność.
- Unikaj zakupów w małych sklepach osiedlowych przy zakupach „na zapas” – tam marże są zwykle wyższe, a podwyżki mogą być odczuwalne szybciej.
- Sprawdzaj komunikaty UOKiK – jeśli sieci zdecydują się na nieuczciwe praktyki cenowe (np. sztuczne zawyżanie przed promocją), urząd może interweniować. Wiedza to twoja tarcza.
W najbliższych miesiącach warto trzymać rękę na pulsie i nie ufać ślepo reklamom – to, co wygląda jak okazja, w skali całego koszyka może okazać się pułapką. Czytelnicy, którzy chcą poznać szczegóły raportu Morgan Stanley, mogą sięgnąć do pełnego opracowania w portalu Wiadomości Handlowe.



