Ceny żywności: chwilowa ulga, ale zapowiedź wzrostów. Co wynika z projekcji NBP?

Spis treści
Czerwiec przyniósł wyraźny spadek inflacji do 2,5%, ale uwaga – dane są nieco lepsze niż odczuwalne w portfelu. Nowa projekcja NBP zakłada, że ceny żywności w drugiej połowie roku zaczną znów rosnąć, choć w innym tempie niż w szczytowym okresie drożyzny. Kogo to dotyczy? Każdego, kto planuje codzienne zakupy i zastanawia się, czy oszczędności obronią się przed wyższymi rachunkami za jedzenie.
Inflacja spada, ale żywność nie daje spokoju
Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, które przytacza lipcowa projekcja inflacyjna NBP, ogólny wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) obniżył się w czerwcu do 2,5%. Dla porównania – jeszcze w maju wynosił 3,1%. To dobra wiadomość, ale kryje się za nią jeden istotny szczegół: spadek został wywołany głównie tańszymi paliwami i niższymi cenami żywności.
Właśnie ten drugi element – żywność – jest kluczowy dla czytelników Gastroradar. Z najnowszych analiz NBP wynika, że w drugim kwartale tego roku ceny jedzenia rosły wolniej niż przed rokiem. „Spadek dynamiki cen obejmował dużą część żywności przetworzonej, pod wpływem korzystniejszej niż przed rokiem sytuacji podażowej” – czytamy w materiale. Dotyczył też żywności nieprzetworzonej, w szczególności mięsa (większa podaż w Unii) oraz warzyw (dzięki obfitości z krajowych upraw i importu).
To jednak wyjątkowo ulotna ulga. Jak podkreślają ekonomiści banku centralnego, w latach 2027-2028 inflacja cen żywności ma znów przyspieszyć. Dlaczego? „Będzie on wynikiem oddziałujących z opóźnieniem wyższych kosztów produkcji, w tym nawozów sztucznych, będących skutkiem konfliktu na Bliskim Wschodzie” – tłumaczą autorzy projekcji. Innymi słowy: niższe rachunki za zakupy, które widzimy teraz, to w dużej mierze zasługa lepszych zbiorów i zapasów, a nie trwałej zmiany trendu.
Co drożeje, a co tanieje? Konkretne kategorie
Mięso i wędliny – chwilowa odwilż
Z danych NBP wynika, że ceny mięsa wyraźnie wyhamowały. „Dotyczył też żywności nieprzetworzonej, w szczególności cen mięsa, ze względu na zwiększoną dostępność na rynku UE”. Dla konsumenta oznacza to, że w sklepach można trafić na promocje schabu, kurczaka czy mielonego – zwłaszcza w dyskontach, które walczą o klienta. Uwaga jednak: niższe ceny niekoniecznie utrzymają się przez cały rok. Przyczyną obecnej dostępności jest wysoka podaż z unijnych hodowli, ale ta może się zmienić w kolejnych kwartałach.
Warzywa i owoce – sezon gra pierwsze skrzypce
Tu sytuacja jest najkorzystniejsza. „Wzrost podaży krajowej i większego importu” sprawił, że ceny warzyw – zwłaszcza tych sezonowych – spadły. Na straganach i w marketach ogórki, pomidory czy sałata są wyraźnie tańsze niż rok temu. To dobry moment, żeby robić zapasy na przetwory, a także sięgać po krajowe owoce: truskawki zakończyły sezon w relatywnie niskich cenach, a teraz wchodzą porzeczki i czereśnie. Warto śledzić promocje sieci handlowych, które często oferują „polskie warzywa” w obniżonych stawkach.
Pieczywo, nabiał i produkty przetworzone
W tej grupie dynamika wzrostu także osłabła, ale nie oznacza to, że jest tanio. Z analizy wynika, że spadek dotyczył „dużej części żywności przetworzonej” – w tym makaronów, konserw czy mrożonek. Producentów wciąż naciskają wyższe koszty energii i opakowań, więc promocje są raczej krótkotrwałe. Eksperci z NBP przewidują, że w 2027 roku przyspieszy wzrost cen właśnie tych artykułów, ponieważ w końcu przebiją się wyższe koszty nawozów i transportu.
Prognozy na najbliższe lata – co mówi raport NBP?
Centralna ścieżka projekcji NBP zakłada, że inflacja CPI w 2026 roku wyniesie średnio 2,9%, w 2027 – 2,7%, a w 2028 – 2,2%. To oznacza, że w perspektywie 12-24 miesięcy presja cenowa ma stopniowo słabnąć. Jednak – i to istotne zastrzeżenie – w przypadku żywności ten trend może być odwrotny. Wzrost kosztów produkcji rolnej (nawozy, paliwo) uderzy w sklepy dopiero za jakiś czas.
„W latach 2027-2028 inflacja cen konsumenta obniży się, do czego przyczyni się stopniowe wygasanie presji kosztowej w ślad za normalizacją sytuacji na światowych rynkach surowców” – czytamy w projekcji. Ekonomiści przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem. Nie wiadomo jeszcze, jak zachowają się ceny energii. NBP zwraca uwagę na ryzyko związane z planowanym systemem ETS2, który od 2028 roku ma objąć transport i budownictwo. Gdyby ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosły, uderzyłoby to w koszty dystrybucji żywności – a w konsekwencji w ceny na półkach.
Dyrektor Departamentu Badań i Analiz NBP Jacek Kotłowski ocenił, że „być może będziemy prezentowali scenariusze alternatywne z włączeniem systemu ETS2 w kolejnych projekcjach”. W obecnej ścieżce centralnej nie uwzględniono tego czynnika, co oznacza, że realna inflacja w 2028 roku może być o 1,5-2 punkty procentowe wyższa.
Co to oznacza dla portfela i jak reagować?
Najważniejszy wniosek z tych danych jest jeden: obecne spowolnienie wzrostu cen żywności to nie trwała obniżka, a raczej wytchnienie przed dalszymi podwyżkami. W praktyce oznacza to, że opłaca się robić zapasy produktów trwałych (konserwy, makarony, olej) w promocjach, zwłaszcza gdy sieci ogłaszają „tygodnie z niższymi cenami”. Warto też wykorzystać sezon warzywno-owocowy do zamrożenia lub przetworzenia nadwyżek.
Z kolei w przypadku mięsa i nabiału dobrze jest śledzić aktualne gazetki promocyjne i kupować z wyprzedzeniem, gdy cena jest niższa. Nie ma jednak co liczyć na powrót cen z 2020 czy 2021 roku – ekonomia i geopolityka działają w drugą stronę.
Kotłowski w wywiadzie dla PAP Biznes dodał, że „inflacja bazowa na poziomie 3 proc., to też nie jest bardzo duży czynnik ryzyka”. To dobra informacja: oznacza, że presja kosztowa nie przenosi się gwałtownie na usługi i dobra trwałe. Ale uwaga – w przypadku żywności dynamika jest inna, bo tu dużą rolę odgrywają czynniki globalne, których nie kontrolujemy.
Dla świadomego konsumenta kluczowe jest dziś elastyczne planowanie zakupów i uważne czytanie etykiet. W najbliższych miesiącach nie ma powodów do paniki, ale też nie ma co liczyć, że ceny same spadną. Lepiej przygotować się na systematyczny, choć powolny wzrost – i szukać oszczędności tam, gdzie to możliwe.
Źródła:
- Drożyzna i hamująca gospodarka. NBP publikuje najnowszy raport o inflacji (Wiadomości Handlowe)
- Co Polacy najchętniej zamawiają latem? Wolt ujawnia, jak zmienił się koszyk zakupowy (Wiadomości Handlowe)



