Biedronka zmienia strategię. Już 40 proc. zakupów to marki własne

Spis treści
Biedronka, największa sieć handlowa w Polsce, właśnie ujawniła, że jej marki własne odpowiadają już za około 40 proc. całkowitej sprzedaży. W samym 2025 roku portfolio zostało poszerzone o ponad 500 nowych produktów. Dla klienta oznacza to jedno: coraz więcej miejsca na półkach zajmują tańsze zamienniki znanych marek, ale czy na pewno na tym zyskujemy?
Co kryje się za hasłem „marki własne”?
Marki własne, czyli produkty sygnowane logo sieci (np. GoActive!, Perek, lub Nasza Paczka), to od lat sposób na obniżenie cen dla klientów i zwiększenie marży dla sklepu. Jak podaje Biedronka w oficjalnym komunikacie, „produkty private label są dziś jednym z najważniejszych elementów strategii”. W praktyce oznacza to, że sieć nie tylko stawia na rozwój tych produktów, ale też aktywnie je promuje – często kosztem tradycyjnych, droższych marek. Dla klienta 40-procentowy udział w sprzedaży to sygnał, że coraz częściej sami wybieramy tańsze alternatywy.

500 nowości – co zmieniło się w koszyku?
W 2025 roku Biedronka wprowadziła aż 500 nowych produktów pod własnymi markami. To oznacza, że w sklepach przybyło artykułów spożywczych, chemii gospodarczej i kosmetyków bez logotypów globalnych koncernów. Sieć nie ujawnia pełnej listy, ale z wcześniejszych zapowiedzi wynika, że nowości obejmują m.in. nabiał, wędliny, pieczywo, a także gotowe dania i przekąski. Dla kupujących to szansa na niższe rachunki, ale też ryzyko – nie każdy produkt własnej marki dorównuje jakością droższym odpowiednikom.
Czy to się opłaca dla portfela?
Eksperci rynku handlowego od dawna zwracają uwagę, że marki własne bywają nawet o 20-30 proc. tańsze od porównywalnych produktów znanych firm. Biedronka nie podaje szczegółowych porównań, ale trend jest jednoznaczny: sieć stawia na własne etykiety, by przyciągnąć klientów wrażliwych na cenę. Dla osoby kupującej codziennie artykuły spożywcze regularne wybieranie marek własnych może oznaczać oszczędność kilkudziesięciu złotych miesięcznie. W skali roku to różnica rzędu kilkuset złotych.
Co z innymi sieciami? Czy to zmiana dla całego rynku?
Biedronka nie jest odosobniona. Według danych ze źródła, podobną strategię stosują Lidl, Aldi czy Auchan. Jednak deklaracja 40 proc. udziału w sprzedaży to w przypadku Biedronki poziom wyższy niż u większości konkurentów w Polsce. To sygnał, że sieć celowo przesuwa akcent z produktów markowych na własne – a klient, który do tej pory nie zwracał uwagi na etykietę „private label”, może wkrótce nie mieć wyboru.
Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?
Jeśli robisz zakupy w Biedronce regularnie, możesz spodziewać się, że na półkach będzie przybywać produktów z logo sieci, a znane marki będą stopniowo wypierane. Dla portfela to dobra wiadomość – więcej tańszych opcji oznacza większą kontrolę nad wydatkami. Jednak warto sprawdzać skład i jakość: nie każdy produkt marki własnej jest tak samo dobry, choć wiele z nich wygrywa w testach konsumenckich. Kluczowe jest, by świadomie wybierać, a nie ulegać presji niższej ceny.
Źródło: Wiadomości Handlowe, 17 lipca 2026.



